antyZUSowcy

Nie-urząd, anty-urząd, a może jednak urząd?

Prezes Zbigniew Derdziuk
Karol Poznański: usta ZUS-u.

ZUS orze, Derdziuk leży na L4

Pewne rzeczy w życiu przychodzą stadami. Na Zbigniewa Derdziuka, prezesa ZUS, spadło ostatnio – jak to się eufemistycznie ujmuje – „co nieco”.

Zacznijmy od zdrowia, bo ono – jak uczą ulotki w poczekalniach – jest najważniejsze. Sam ZUS poinformował, że jego prezes trafił do szpitala. Jeśli urzędowa centrala ogłasza publicznie, że szef leży pod kroplówką, to znaczy, że to nie jest katar po przeciągu.

Gdyby to był katar, zwołano by konferencję o „czasowej niedyspozycji kierownictwa w związku z intensyfikacją obowiązków”. Skoro jednak minister natychmiast dosztukował pełniącego obowiązki, to mamy diagnozę polityczną: choroba nie jest dwudniowa, a rekonwalescencja potrwa dłużej.

Rzecznik Zakładu w krainie filozofii stosowanej

A tu wjeżdża problem numer dwa, na światłach i z syreną. Związkowcy z ZUS – gatunek rzadki, co zamiast horoskopu czyta Dziennik Ustaw – wyłowili w papierach rzecz małą jak przypis, a ciężką jak grzech śmiertelny.

Otóż prezes ZUS, jako osoba pełniąca funkcję publiczną, przytula równolegle fuchę w radzie nadzorczej prywatnej spółki (Relpol). Związkowcy zażądali dymisji natychmiast – nie „po kolędzie”, tylko teraz.

Na to rzecznik Zakładu, Karol Poznański, odpalił: prezes ZUS nie jest osobą na „kierowniczym stanowisku państwowym”, bo nie ma go w enumeratywnie wymienionym katalogu. Wersja rzecznika to szkoła „jak ominąć stół, idąc pod obrusem”. Prezes ZUS nie jest „kierownikiem państwowym”? To kim jest?

Poznański poszedł dalej i wszedł w krainę filozofii stosowanej. Oświadczył z powagą urzędowego gongu: „Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie jest urzędem państwowym”. Dowód? Ustawa mówi, że ZUS to „państwowa jednostka organizacyjna posiadająca osobowość prawną, której siedzibą jest Warszawa”.

„Nie jesteśmy urzędem” to wygodna mantra. Pozwala jednym tchem mówić „wydajemy decyzje administracyjne” i „proszę nas nie mylić z administracją”. Taka konstrukcja przypomina znak „Zakaz palenia” z dopiskiem „Chyba że się komuś chce”.

Logika ZUS, czyli wszystko się zgadza

Jeżeli bowiem:

  • ZUS nie jest urzędem,
  • prezes ZUS nie jest urzędnikiem państwowym,
  • a pieniądze, które ZUS pobiera, „same się pobierają”,

to z tego – całkiem logicznie – wynika, że prezes może sobie dorabiać.

To dziwne, bo jest jednym z najlepiej opłacanych funkcjonariuszy administracji publicznej, z wynagrodzeniem rzędu 30 tys. zł miesięcznie. No cóż. Każdy wie, że w Warszawie za tyle ledwo starcza do pierwszego. Czynsz, parking, kawa w ministerstwie, inflacja, BLIK, składki… (sarkazm).

No dobrze, ale czy on może – czy nie może?

ZUS rzeczywiście nie jest urzędem w klasycznym sensie. Ma osobowość prawną i został celowo wyprowadzony poza strukturę administracji rządowej.

Krótko: tak — ZUS formalnie nie jest urzędem państwowym.
Ale nie w tym sensie, w jakim zwykły obywatel rozumie słowo „nie-urząd”.

1. Co mówi prawo – bez interpretacji

Zgodnie z ustawą o systemie ubezpieczeń społecznych Zakład Ubezpieczeń Społecznych jest „państwową jednostką organizacyjną posiadającą osobowość prawną”.

To oznacza:

  1. nie jest klasycznym urzędem administracji rządowej (jak ministerstwo, urząd wojewódzki, urząd skarbowy),
  2. jest państwowy (nie prywatny, nie samorządowy),
  3. ma własną osobowość prawną, czyli działa „we własnym imieniu”.

Formalnie: ZUS ≠ urząd.
Materialnie: ZUS = władza publiczna.

2. Czym jest „urząd” w sensie prawnym

„Urząd” to organ administracji publicznej:

  • minister,
  • wojewoda,
  • naczelnik urzędu skarbowego,
  • burmistrz / wójt (w określonym zakresie).

Urząd:

  • nie ma własnej osobowości prawnej,
  • działa w imieniu państwa,
  • odpowiada bezpośrednio w ramach struktury konstytucyjnej.

3. Co ZUS robi w praktyce

Mimo że nie jest urzędem, ZUS:

  • wydaje decyzje administracyjne,
  • stosuje Kodeks postępowania administracyjnego,
  • prowadzi egzekucję administracyjną,
  • korzysta z przymusu państwowego,
  • decyduje o prawach i obowiązkach obywateli.

Czyli wykonuje identyczne funkcje jak urząd. W doktrynie prawa nazywa się to wprost: „podmiot wykonujący władzę publiczną”.

Innymi słowy: ZUS nie jest urzędem tylko wtedy, gdy chodzi o odpowiedzialność.
Urzędem staje się natychmiast, gdy chodzi o władzę i pieniądze.

Krótko i do brzegu: gdy robi się gorąco, prezes nagle odkrywa uroki L-4. Zbieg okoliczności taki, że nawet termometr się rumieni.

Zdrowia życzę, ale urlop chorobowy jako parawan przed pytaniami brzmi jak stara sztuczka z repertuaru „nieobecni nie ponoszą odpowiedzialności”. W Zakładzie wszystko się zgadza: gdy pali się pod fotelem, gaśnie światło w gabinecie.

Robert Jaruga

👁 479 wyświetleń | 💚 34 polubień

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *