antyZUSowcy

ZUS-owski taniec śmierci 2026

Waloryzacja dla emerytów, haracz dla przedsiębiorców

Mamy waloryzację emerytur i rent na poziomie, który ledwo zipie, niczym staruszek po schodach. 4,88 proc. – brzmi dumnie, prawda? Ale zaraz, zaraz, wkracza GUS i mówi: Panowie, toż to śmiech na sali! Dajcie chociaż 5,08 proc., żeby babcie miały na więcej niż na suchy chleb i margarynę.

Szach-mat godności emerytów

Prezes ZUS Derdziuk i Minister Finansów Domański – niczym para szachistów nad partią, w której stawką jest godność emerytów – będą się zastanawiać. Czy dać te 0,2 proc. więcej? Toż to majątek! A „minimalna emerytura”, ta mityczna kwota, urośnie do zawrotnych 1 974,36 zł brutto. Brutto, pamiętajmy! Bo po odjęciu podatków zostaną kocie łzy.

Minimalne świadczenie, maksymalne złudzenie

Dochodzimy teraz do sedna. „Minimalna emerytura” nie istnieje! To kłamstwo systemowe, mit, który ma uspokoić sumienia rządzących. Bo prawda jest taka, że setki tysięcy ludzi dostają grosze, za które nie da się przeżyć.

Dane o podminimalnych emeryturach

  • Około 44 669 osób dostaje emeryturę do 500 zł. Za co oni mają żyć? Za wspomnienia?
  • 243 266 osób wegetuje z kwotą 500–1 000 zł. To nawet na porządny pogrzeb nie starczy.
  • 120 760 osób dostaje 1 000–1 500 zł. To już prawie luksus, można raz na kwartał pójść do lekarza.
  • 132 423 osoby dostają od 1 500 zł. Czyli niby blisko do minimum emerytalnego, ale wciąż za daleko od godnego życia.

Dlaczego pół miliona Polaków nie zasługuje na emeryturę?

Zdaniem naszego państwa, prawie pół miliona osób nie zasługuje na minimalną emeryturę. Bo się nie należy. Bo co? Bo za mało pili, za mało palili, za mało grzeszyli? Ale spokojnie, zawsze można powiedzieć, że to wina Trumpa albo Putina. Albo globalnego ocieplenia. Byle nie przyznać się do własnej nieudolności i bezduszności.

Podatek od przedsiębiorczości

Jeszcze nie skończyłem. Porozmawiajmy teraz o zaufaniu, jakie ZUS żywi do przedsiębiorców. Tutaj nie ma żadnej waloryzacji 4,88 proc. jak u emerytów. Tu jest poważny kraj, poważne państwo i poważna matematyka: +8,6 proc.

Tyle wynosi tegoroczny wzrost składek społecznych dla samozatrudnionych. Można to czytać jako podatek od przedsiębiorczości, ale można też jako wyraz głębokiej wiary państwa w to, że każdy, kto pracuje na własny rachunek, będzie w stanie utrzymać jednego emeryta na minimalnej. I najlepiej jeszcze bez faktury.

ZUS leczy przedsiębiorców z pieniędzy

Zmienia się także logika naliczania składki zdrowotnej. Minimalna składka przestaje być liczona od 75 proc. minimalnego wynagrodzenia i podnosi się do poziomu 100 proc.. Zmiana wchodzi od lutego 2026 r., a w praktyce oznacza miesięczny koszt ok. 432,54 zł zamiast dotychczasowych 315 zł. To wzrost o ok. 117 zł, czyli +37 proc.

Długi nienarodzonych

W efekcie samozatrudniony przedsiębiorca bez ulg zapłaci w 2026 r. około 2 359 zł miesięcznie za podstawowy pakiet: składki społeczne + zdrowotna + Fundusz Pracy. Czyli mniej więcej tyle, ile wynosi minimalna emerytura po waloryzacji. Państwo wprowadza w ten sposób subtelny przekaz o braterstwie międzypokoleniowym.

Kto zapłaci za emerytury, panowie ministrowie?

Problem polega na tym, że panowie Derdziuk i Domański mogą się jeszcze bardzo rozczarować. System opiera się na założeniu, że młodzi będą pracować, płacić składki i utrzymywać starszych. Tymczasem młodzi coraz częściej wybierają życie bez zobowiązań – i bez składek.

ZUS sam podcina gałąź, na której siedzi

W 2024 roku z CEIDG wykreślono około 188,6 tys. jednoosobowych działalności gospodarczych. W pierwszej połowie 2025 roku – kolejne 99,8 tys.. To nie statystyka. To sygnał alarmowy.

Derdziuk i Domański umywają ręce

Kiedy dzisiejszy bałagan zacznie wracać jak bumerang, panowie Derdziuk i Domański będą już na swoich sutych, waloryzowanych emeryturach. Wtedy będzie już za późno. Pytajcie zatem teraz.

👁 453 wyświetleń | 💚 33 polubień

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *